.: Parafia św. Marcina w Pisarzowicach :.

22 lutego 2018 r. Mamy godzinę 03:57.

Archiwum aktualności

Czestochowa 2011Parafialna pielgrzymka do Częstochowy
Dnia 4 października odbyła się tradycyjna parafialna pielgrzymka do Częstochowy. Tego roku wzięło w niej udział prawie 150 pielgrzymów (3 autokary). O godz. 11.00 pielgrzymi wzięli udział we Mszy św. w kaplicy cudownego obrazu. O godz. 14.00 odprawiono Drogę Krzyżową, przed I stacją miało miejsce spotkanie z O. Zachariaszem, który zachęcał pielgrzymów do gorliwej modlitwy za Ojczyznę. Zakończyliśmy nasz pobyt na Jasnej Górze dopiero o 17.00 godzinie, gdyż cała grupa pragnęła wziąć udział w nabożeństwie różańcowym przed obrazem Matki Bożej Częstochowskiej. Na pamiątkę tego wyjazdu pielgrzymi zakupili do naszego kościoła relikwiarz na relikwie bł. Jana Pawła II.
Wycieczka chóru parafialnego do Pienin
W dniach 10-11 września 2011 roku chór parafialny z Pisarzowic odbył pielgrzymkę podsumowującą obchody jubileuszu 25-lecia istnienia w parafii.
Głównym miejscem pielgrzymowania był klasztor Sióstr Klarysek w Starym Sączu.
To tu o godz. 11.30 ksiądz Proboszcz Janusz Gacek odprawił uroczystą mszę świętą w intencji członków chóru, ich rodzin i bliskich, a także za zmarłych chórzystów. Liturgia została ubogacona śpiewem chóru oraz modlitwami przygotowanymi przez uczestników pielgrzymki. Był też czas na indywidualne modlitwy w kaplicy św. Kingi.

Po mszy świętej odbył się uroczysty obiad w domu pielgrzyma „Opoka” w Starym Sączu oraz spotkanie przy ołtarzu papieskim na Błoniach.

W programie religijnym pielgrzymki były również:
  • nawiedzenie cmentarza parafialnego w Łopusznej i modlitwa przy grobie filozofa, ks. Profesora Józefa Tischnera,
  • zwiedzanie i modlitwa w XV wiecznym kościele Michała Archanioła w Dębnie Podhalańskim,
  • modlitwa w Bazylice Matki Boskiej Bolesnej w Limanowej,
  • modlitwa wieczorna w Sanktuarium Matki Bożej Pocieszenia w Pasierbcu.

Podczas spotkania i modlitwy w Krościenku nad Dunajcem pielgrzymi modlili się o Błogosławieństwo Boże dla swojej dalszej działalności w parafii.

Spotkanie było również okazją do złożenia podziękowania ks. Proboszczowi Januszowi Gackowi za opiekę nad chórem i Jego 20-letnią posługę duszpasterską jako proboszcz, w naszej parafii.

W części turystyczno-rekreacyjnej pielgrzymki odbył się spływ po Dunajcu, od Sromowiec Wyżnych do Szczawnicy, oraz ognisko w Krościenku nad Dunajcem, gdzie dodatkową atrakcją było pieczenie barana.

Spotkanie podsumowujące wycieczkę odbyło się na plebanii w Pisarzowicach, we wtorek 13 września 2011.

W pielgrzymce wzięło udział 71 osób.

Stanisław Piróg


Msza św. pod krzyżem na Chrobaczej Łące z udziałem grupy z naszej parafii

Kazanie ks. Mariusza na odpust MB Szkaplerznej

Czcigodny Jubilacie, Szanowni Kapłani, Drodzy Bracia i Siostry



W dniu dzisiejszym, gromadzi nas w naszej pięknej pisarzowickiej świątyni podwójna uroczystość: odpust ku czci NMP Szkaplerznej, zwanej inaczej Panią z Góry Karmel oraz napawający nas ogromną radością złoty jubileusz święceń kapłańskich naszego rodaka ks. Juliusza Olejaka – złote gody jego związku z Chrystusem i Kościołem.
Na początku naszych rozważań pragnę Wam opowiedzieć historię, która wydarzyła się na pewnej imprezie religijno-patriotycznej w jednym z ośrodków polonijnych w Londynie. Punktem kulminacyjnym miał być występ jednego z najlepszych brytyjskich aktorów polskiego pochodzenia, który miał wyrecytować Psalm 23. Aktor zgodził się na występ pod jednym warunkiem – zaraz po nim miał wyrecytować ten sam psalm pewien kapłan, który przy okazji świętował także swój kapłański jubileusz. Po występie aktora owacjom nie było końca. Ludzie bili brawa na stojąco, zachwyceni jego profesjonalnym warsztatem recytatorskim i mistrzowską interpretacją utworu. Zaraz po nim wszedł na scenę "wywołany do tablicy" starszy, skromny kapłan. Spojrzał na zgromadzonych ludzi i zaczął powoli, z namaszczeniem recytować słowa psalmu:
Pan jest moim pasterzem i nie brak mi niczego
Pozwala mi leżeć na zielonych pastwiskach
Prowadzi mnie nad wody, gdzie mogę odpocząć
Orzeźwia moją duszę
Wiedzie mnie po właściwych ścieżkach
Przez wzgląd na swoje imię
Chociażbym chodził ciemną doliną
Zła się nie ulęknę, bo Ty jesteś ze mną.

Kiedy jubilat wyrecytował ostatnie słowa tekstu, na sali wciąż panowała absolutna cisza. Nikt nie klaskał, nie wykrzykiwał słów zachwytu. Zamiast tego można było zauważyć, że po policzkach wielu ludzi płynęły łzy – duże i błyszczące niczym ziarenka grochu. Po uroczystości podszedł do owego aktora dziennikarz znanej gazety polonijnej, aby przeprowadzić z nim wywiad. Przy okazji zapytał go, jak wytłumaczyłby diametralnie odmienną reakcję ludzi na oba występy recytatorskie. Dziennikarz pytał: Jak to możliwe? Ten sam tekst, a tak różna reakcja? Wcześniej, w Pańskim przypadku, gromkie brawa, zachwyt i owacje na stojąco, a po występie starszego kapłana, cisza i nabożne skupienie, a także łzy wzruszenia płynące po policzkach? Jak to rozumieć?
Doświadczony aktor zastanowił się przez chwilę i udzielił następującej odpowiedzi:
"Ja udowodniłem swoją recytacją, że znam dobrze psalm o Boskim Pasterzu, a ten kapłan recytując ten sam tekst pokazał, że zna samego Pasterza. Ja tylko wyrecytowałem utwór o Panu Bogu, a ten kapłan Wam o Nim opowiedział. Ja podzieliłem się z Wami swoim warsztatem aktorskim, a on podzielił się z Wami swoją głęboką wiarą"...
Ten sam temat podjął kiedyś śp. Ks. prof. Józef Tischner na jednym ze swoich słynnych wkładów. Mówił wtedy, że kiedy kapłan staje przed ludźmi i mówi do nich "Pan z Wami", to nie chodzi o to, aby błysnął pięknym głosem i nienagannym akcentem. Nie chodzi o to, aby te słowa wyrecytował, ale aby je tak wypowiedział, by przekazać konkretną prawdę. Ma to tak powiedzieć, żeby słuchający ludzie wiedzieli, że on naprawdę w to wierzy. Ma to tak powiedzieć, aby i ludzie uwierzyli, że Pan jest między nimi, że jest rzeczywiście! Ksiądz Tischner pouczał studentów, że Kapłan to nie aktor błyszczący talentem aktorskim, nienagannym warsztatem fonetycznym i kunsztem recytatorskim. Kapłan nie musi być artystyczny, tylko autentyczny! Kapłan ma opowiadać ludziom o Bogu i dzielić się z nimi swoją wiarą, pobudzając innych do wiary.
Dlaczego przytoczyłem te zdarzenia? Drogi Jubilacie, Ty już od ponad 50 lat jako kapłan opowiadasz ludziom o Boskim Pasterzu i dzielisz się z nimi swoją głęboką wiarą. Karmisz ludzi Bożym Słowem, karmisz ich Bożym Ciałem w Komunii świętej, a siedząc w konfesjonale, obdzielasz wszystkich Bożym przebaczeniem.
Paulo Coelho, znany brazylijski pisarz - ulubieniec głównie młodzieży - pisze w "Alchemiku", że każdy człowiek powinien całym życiem napisać, stworzyć swoją własną legendę. Jaka jest Twoja legenda, Twoja życiowa narracja, Księże Juliuszu?
Jaka jest historia Twojej 50-letniej pracy kapłańskiej, którą pisałeś strona po stronie, kartka po kartce swoją codzienną działalnością duszpasterską?
Przypomnijmy sobie, Bracia i Siostry, historię kapłańskiej posługi Księdza Juliusza w telegraficznym skrócie:
Data święceń: 1961-04-25
1961–1966 wikariusz - Niemodlin, par. Wniebowzięcia NMP
1966-1969 wikariusz - Gliwice, par. św. Apostołów Piotra i Pawła
1969–1970 wikariusz - Korfantów, par. Trójcy świętej
1970-1972 wikariusz - Bytom Miechowice, par. Bożego Ciała
1972-1973 wikariusz - Bytom Szombierki, par. Najświętszego Serca Pana Jezusa
1973- wikariusz ekonom - Domaszkowice, par. św. Jerzego
1973- wikariusz ekonom - Kubice, par. Wniebowzięcia NMP – aktualnie filia Domaszkowic
1973-09-24 - 1995-08-21 proboszcz - Domaszkowice, par. św. Jerzego
1973-09-24 - 1995-08-21 proboszcz - Kubice, par. Wniebowzięcia NMP – aktualnie filia Domaszkowic
1995-08-21 - 2010-08-24 proboszcz - Nowy Browieniec, 3 wioski, par. Wszystkich świętych
Z dniem 24-08-2010 zostaje przeniesiony na zasłużoną kapłańską emeryturę.
Jako emeryt pomaga jeszcze w parafii miejsko-wiejskiej w Krzanowicach koło Raciborza

Jak spoglądasz Drogi Jubilacie na te lata pracy duszpasterskiej?
Jak widzisz i podsumowujesz swoje kapłaństwo z perspektywy 50 lat?
Znany poeta ks. Jan Twardowski patrząc na swoje kapłaństwo po latach i wspominając dzień swoich święceń z perspektywy jubileuszu napisał piękny, znany wszystkim wiersz, który pragnę przytoczyć przy okazji Twego jubileuszu:
Własnego kapłaństwa się boję,
własnego kapłaństwa się lękam
i przed kapłaństwem w proch padam,
i przed kapłaństwem klękam
W lipcowy poranek mych święceń dla innych szary zapewne
jakaś moc przeogromna
z nagła poczęła się we mnie. Jadę z innymi tramwajem
biegnę z innymi ulicą
nadziwić się nie mogę
swej duszy tajemnicą.

Moi Drodzy! Ksiądz Juliusz podsumował własne kapłaństwo równie pięknie jak Ks. Twardowski, choć nie napisał tego wierszem. W swoim "Liście do parafian pisarzowskich" napisał między innymi słowa, które pragnę teraz zacytować: Obserwując przemiany, jakim uległo życie społeczne, a z nim i religijno-moralne w środowiskach wiejskich i miejskich na skutek przeróżnych uwarunkowań w minionym 75-leciu - stwierdzam, że warto było się potrudzić, aby przy pomocy łaski Bożej dokonywać wielu zbawiennych, a dyskretnych czynów we współczesnym otoczeniu.
Nie mogłeś piękniej podsumować tych wszystkich lat swojej pracy kapłańskiej, Księże Juliuszu, jak powiedzieć WARTO BYłO. Te słowa oddają wszystko. Myślę, że wszyscy obecni tu kapłani marzą po pierwsze, aby dożyć tak pięknego jubileuszu, a po drugie, by tak przeżyć swoje kapłaństwo, aby patrząc na nie z perspektywy czasu móc powiedzieć kiedyś: warto było, warto było się potrudzić!

Pamiętając też o uroczystości odpustowej, zatrzymajmy się jeszcze na chwilę u boku Pani Szkaplerznej, Maryi, której również nasz Jubilat powierzył kiedyś swoje kapłaństwo. Dzisiaj Maryja w szczególny sposób chce okryć płaszczem swego szkaplerza naszego jubilata, nas samych i całą naszą parafię. Jak kwoka przygarnia swoje kurczęta pod skrzydła, kiedy je nakrywa, aby ochronić przed niebezpieczeństwem, tak Maryja chce nas przygarnąć pod swój płaszcz, chce nas nakryć swoim szkaplerzem, aby ochronić nas przed złem. Nie tylko przed nieszczęściami doczesnymi codziennego życia, nie tylko przed zakusami złego ducha za naszego życia, ale też obiecuje nam, że ktokolwiek umrze ze szkaplerzem na piersiach, nie pójdzie do piekła. Pozwólmy Maryi być matką. Pozwólmy jej, aby nakryła nas swoim szkaplerzem i chroniła przed złem i wszelkimi nieszczęściami.
Powierzając Matce Bożej Szkaplerznej naszego czcigodnego jubilata, nasze rodziny i całą nasza parafię, zakończmy nasze rozważania modlitwą jednego z blogerów internetowych:
Kiedy w codziennej, szarej życia męce
sił już zabraknie, lub nie stanie męst
duchem zostaniesz słaby i w udręce
będziesz pomocy szukał i zwycięstwa
jedna jest siła, która cię wspomoże
dłoń Matki Bożej.
AMEN.
Nasza parafia obecna na beatyfikacji Jana Pawła II w Rzymie 1 maja 2011r.
W dniu 29 kwietnia wczesnym rankiem o godz. 4.00 Mszą świętą w naszym kościele rozpoczęliśmy pielgrzymkę do Rzymu na uroczystość beatyfikacji Ojca świętego Jana Pawła II. Na drogę pielgrzymki specjalnego błogosławieństwa udzielił nam ksiądz Proboszcz Janusz Gacek . W drogę pielgrzymki wyruszył z nami ks. Józef Pasternak. Połączyliśmy się z grupą pielgrzymów z diecezji Zamojsko - Lubaczowskiej ponieważ pielgrzymkę organizowało biuro IWOTRANS z Krakowa. Pierwszego dnia podróżowaliśmy przez Czechy i Austrię do Padwy gdzie mogliśmy pomodlić się w kościele św. Antoniego. Ten święty jest największą dumą miasta - il Santo. Bazylika jemu poświęcona, jego grób i relikwiarz z zachowanym dotąd cudownie nienaruszonym językiem świętego, przyciągają niby magnes rzesze jego wielbicieli z całego świata. Bo też nie ma w Kościele drugiego świętego, który by cieszył się tak wielką popularnością wśród wiernych jak św. Antoni Padewski. Obecnie na miejscu grobu św. Antoniego wznosi się potężna bazylika, wystawiona w latach 1256-1310, posiadająca 118 m długości, 32,5 szerokości i 38,5 m wysokości nawy głównej, dwie wieże wysokie 68 m, 2 wieżyczki minaretowe i 8 kopuł. Specyfikę kultu św. Antoniego wśród ludu polskiego najlepiej scharakteryzował Jan Lechoń:

Ty masz wysoko oczy,
Tam gdzie śpiewa skowronek.
Więc widzisz, gdzie się toczy
Zagubiony pierścionek.


A że masz w ręku maleńkiego Chrystusa,
Dojrzysz, kto kona w lęku
I skąd czyha pokusa.
Twój brunatny samodział
Widzę. Idziesz po niebie.


Popatrz, gdziem się zapodział,
Bo zgubiłem sam siebie.
Niech się święci chwała Twoja,
Niech się znajdzie zguba moja. Amen.


Pielgrzymując dalej drugiego dnia nawiedziliśmy Asyż, który jest jednym z mniejszych miast włoskich, leży w pobliżu Perugii w prowincji Umbria. Najważniejszym dla nas było nawiedzenie Bazyliki św. Franciszka. Ale najpierw nawiedziliśmy Bazylikę Matki Bożej Anielskiej. We wnętrzu Bazyliki znajduje się Porcjunkula – kościółek gdzie św. Franciszek założył Zakon Braci Mniejszych i w którym również umarł. Następnie nawiedziliśmy Bazylikę św. Klary - gotycka budowla postawiona na miejscu kościoła św. Jerzego, w którym początkowo pochowano i kanonizowano św. Franciszka. W kościele św. Jerzego pochowana była także św. Klara, aż do czasu postawienia bazyliki. Architektoniczna forma budowli przypomina kościół górny bazyliki św. Franciszka. Do kościoła przylegają kaplice: Ukrzyżowania - gdzie mieliśmy okazję pomodlić się przed cudownym Krzyżem, z którego Chrystus polecił Franciszkowi naprawić swój kościół "Franciszku, idź napraw mój dom, który rozpada się w gruzy". Druga kaplica to Kaplica Najświętszego Sakramentu , która ozdobiona jest freskami szkoły Giotta. Następnie przeszliśmy w górę Asyżu gdzie została zbudowana Bazylika św. Franciszka na Wzgórzu Piekielnym (nazwa szczytu związana jest z wykonywanymi na nim wyrokami śmierci), podarowanym zakonowi przez mieszkańca Asyżu. Reguła zakonu nie pozwala na posiadanie dóbr, zatem teren ten już od 1228 stanowił własność Watykanu. Dzień po kanonizacji św. Franciszka, w dniu 17 lipca 1228, papież Grzegorz IX poświęcił miejsce budowy i zmienił nazwę wzgórza na Wzgórze Rajskie. Wszystkie ważne wydarzenia z życia świętych mogliśmy poznać podczas specjalnych nauk wygłaszanych przez kapłanów z nami pielgrzymujących czyli ks. Józef Pasternaka i Ks. Michała Maciołka. Ks. Józef zadbał również o oprawę medialną – mogliśmy oglądnąć ciekawe filmy o życiu świętych Antoniego, Franciszka i Klary.

W sobotę po nawiedzeniu Asyżu udaliśmy się na nocleg w okolice Rzymu, by o 2.00 wyruszyć w drogę do celu naszej pielgrzymki : Watykanu. Na miejscu poza kolumnadą Placu św. Piotra byliśmy o 6.30 niedzielnego poranka. Usadowiliśmy się w pobliżu telebimu , by mieć dobry kontakt z głównym miejscem celebry. Radio watykańskie / mieliśmy ze sobą radia tranzystorowe/ tłumaczyło wszystko w języku polskim. Rozpoczęliśmy dzień od wspólnych modlitw porannych oraz Koronki do Bożego Miłosierdzia. Na miejscu uroczystości w miarę mijającego czasu gromadziło się coraz więcej pielgrzymów- tłum gęstniał – przybywali pielgrzymi z różnych stron świata nawet tych najdalszych i najmniejszych. W momencie gdy papież Benedykt XVI wygłosił formułę beatyfikacji nam wszystkim głos „ uwiązł w gardle”, łzy szczęścia pojawiły się na naszych twarzach i nikt nie ukrywał tego wzruszenia. Byliśmy bezpośrednimi świadkami tak wielkiego wydarzenia – właśnie ogłoszono błogosławionym Kogoś kogo spotykaliśmy bezpośrednio, którego nauki słyszeliśmy na „ własne uszy”, którego „ świadectwo życia” łączyło się z naszym życiem. Wszyscy dziękowaliśmy Bogu , że żyjemy w tak ważnych czasach. Po uroczystości udaliśmy się na krótkie zwiedzanie Rzymu ale tak naprawdę to każdy do późna przeżywał to czego był świadkiem i nawet oglądanie fontanny di Trevi czy Schodów Hiszpańskich nie zrobiło na nas ogromnego wrażenia. Po zasłużonym odpoczynku następnego dnia – czyli w poniedziałek 2 maja powróciliśmy do Watykanu, by uczestniczyć we Mszy Dziękczynnej na Palcu św. Piotra. Ustawiliśmy się też w kolejce która miała nas zaprowadzić do trumny Jana Pawła II , która była wystawiona w Bazylice św. Piotra. Bardzo chcieliśmy pochylić się nad trumną błogosławionego dlatego czas ok. 4 godzin spędzony w kolejce nam się nie dłużył . Większość pielgrzymów było Polakami więc łatwo przychodziła nam wspólna modlitwa – Różaniec, Koronka do Miłosierdzia Bożego, wspólny śpiew. Nawiązaliśmy różne znajomości. Nawet słaba znajomość obcych języków nie była przeszkodą w rozmowach z Włochami czy nawet Haitańczykami.

Wtorek 3 maja to już dzień powrotu w kierunku kraju. święto Matki Bożej Królowej Polski. Oczywiście tak jak każdy dzień, a ten szczególnie, rozpoczęliśmy od Mszy świętej podczas której dziękowaliśmy za łaskę uczestnictwa w beatyfikacji Jana Pawła II , który całe życie oddał właśnie Matce Bożej wołając : TOTUS TUUS. Po śniadaniu udaliśmy się do Wenecji która przywitała nas również piękną słoneczną pogodą. Pani Przewodniczka była Włoszką, która pięknie mówiła po polsku. Pokazała nam oprócz przepięknej Bazyliki św. Marka inne wspaniałe miejsca Wenecji ciekawie o tym opowiadając. Był to bardzo mile spędzony dzień pośród pięknych weneckich zabytków. W drodze powrotnej mogliśmy znowu oglądać za oknem autokaru piękne Alpy i całą przepiękną wiosenną przyrodę. Jesteśmy bardzo zadowoleni z całej pielgrzymki. Biuro , które organizowało nasz pobyt spisało się na medal. Pani Pilotka Urszula Paciorek to oaza spokoju i kompetencji. Nigdzie się nie spóźniliśmy , wszystko zobaczyliśmy i każdy nawet najmniejszy problem był natychmiast rozwiązywany. Panowie kierowcy wykazali się bardzo dobrą znajomością trasy i mistrzostwem w prowadzeniu pojazdu. Ale jakże by inaczej mogło być skoro pojechaliśmy w tak daleką drogę, by w drodze powrotnej móc modlić się : Błogosławiony Janie Pawle II módl się za nami. W autokarze oglądaliśmy film Świadectwo i doszliśmy do wniosku , że patrzymy na sceny znanego nam filmu z całkiem innej perspektywy. Z niecierpliwością będziemy oczekiwać kanonizacji.

Koncert kolęd na rzecz fundacji Krzyż Dziecka
W niedzielę 23 stycznia fundacja Krzyż Dziecka przygotowała przegląd kolęd w wykonaniu chóru z Pisarzowic, zespołu Grupa Furmana oraz chóru Vocalis z Janowic. Dochód z koncertu przeznaczono na cele fundacji.
Koncert kolęd w wykonaniu zespołu Arka Noego
Wiadomość o występie Arki Noego spowodowała, że kościół św. Marcina w Pisarzowicach, 13 stycznia wypełniony został po brzegi. Zanim zabrzmiały pierwsze takty melodii, ks. Janusz Gacek, proboszcz miejscowej wspólnoty, wypytywał zebranych skąd przyjechali. Okazało się, że w kościele zjawili się reprezentanci całęgo dekanatu.
Arka Noego, jako że przybyła do Pisarzowic w okresie kolędowym, zaprezentowała się przede wszystkim w bożonarodzeniowym repertuarze. Publiczność mogła więc wysłuchać pastorałek, które znalazły się na płytach: "Piosenki i kolędy na żywo" (2000 r.) i "Kolęda" (2009 r.). Nie znaczyło to, że wykonawcy tylko na tym poprzestaną. Od początku jasne było, że muszą - co też nastąpiło - pojawić się takie "arkowe" szlagiery, jak "Tato (nie boję się gdy ciemno jest)" czy "święty, święty uśmiechnięty". Koncert pod względem stylizacyjnym był więc bardzo urozmaicony.
Podczas przerw między piosenkami, Robert Friedrich "Litza" starał się w prosty i humorystyczny sposób mówić o wierze i Bogu. - Zastanawiałem się nad życzeniami, które nie będą sztampowe. Zamiast zdrowia i pieniędzy powiedziałem: "życzę byś skończyła jak Chrystus". Adresatka tych słów zareagowała dosyć nerwowo i powiedziała: "znaczy się życzysz mi krzyża". No i musiałem wyjaśniać, że chodziło mi o niebo, do którego ostatecznie Chrystus powrócił, a nie o cierpienie - mówił Robert Friedrich. Innym razem powiedział: "moja mama miała na imię Barbara. W naszej rodzinie 4 grudnia było więc najważniejszym świętem katolickim".
W trakcie koncertu w Pisarzowicach "Arka Noego" odnotowała dwa nieplanowane wcześniej debiuty, Pierwszym z nich była asysta miejscowej katechetki, pani Grażyny, która wraz z muzykami grzechotała na grzechotkach w prezbiterium. Drugim zaś, występ ośmioletniego Julka, który w zastępstwie swego taty zagrał na instrumentach perkusyjnych. Jak wyraził się Robert Friedrich była to niekonwencjonalna zamiania, gdyż Julek na co dzień śpiewa w "Arce", a w Pisarzowicach zaprezentował się w zupełnie innej roli i "dał czadu".
Ilością wiernych, którzy ptzybyli do świątyni św. Marcina zupełnie nie był zaskoczony jej gospodarz. - Ogłoszenia informujące o koncercie pojawiły się w niemal całym dekanacie, a w trakcie kolędy wielu moich parafian informowało mnie, że na "Arkę Noego" wybierają się ich znajomi z sąsiednich miejscowości. Dobrze, że kościół jed duży i wszystkich pomieścił - stwierdził ks. proboszcz Janusz Gacek.

Mariusz Rzymek (Niedziela nr 5 (318) - 30 stycznia 2011)