22 kwietnia 2018 r. Mamy godzinę 16:36.

Parafia - Żywot świętego Marcina

św. marcin żołnierz
Jest rok 316 lub 317. W pogańskiej rodzinie przychodzi na świat chłopiec. Rodzice dali mu na imię Marcin. Nie przeczuwali wtedy, że będzie ono znane nie tylko w Panonii, w mieście Szombathely (Węgry), ale w całej ówczesnej Europie. Ze względu na ów rozgłos będzie On nazwany Marcinem zewsząd. Gdy Marcin podrósł, zaczął służyć wraz z ojcem w armii cesarskiej. Miał wówczas 15 lat. Podczas służby wojskowej miewał dziwne pomysły. Często zamieniał się pracą ze swoim służącym i czyścił mu buty. Niektórych takie zachowanie szokowało, ale kładli je na karb młodzieńczych wymysłów i ekstrawagancji. Dla kogoś kto bliżej przyjrzał się Marcinowi, taka postawa była zaczątkiem nowego stylu życia. Bowiem już od najmłodszych lat często wyrywał się spod kontroli rodziców by udać się do kościoła i prosić o przyjęcie go na katechumena. Miał nawet zamiar udać się na pustelnię, ale na to nie pozwoliło mu jego słabe zdrowie. Marcin nie chciał iść w ślady ojca i zostać trybunem wojskowym. Dlatego, gdy tylko nadarzyła się okazja, opuścił szeregi armii by rozpocząć nowe życie. U progu nowego życia miało miejsce wydarzenie często opisywane przez hagiografów. Gdy Marcin przebywał pod Amiens, spotkał biedaka i dał mu połowę płaszcza. Dla kogoś, kto nie zna zwyczajów związanych z żołnierskim płaszczem, ten czyn Marcina nie będzie niczym nadzwyczajnym. Zrozumieć ten gest można tylko wtedy, gdy dowiemy się, że połowa obszernej opończy żołnierza stanowiła własność garnizonu, druga zaś połowa była własnością żołnierza. Dając więc połowę swego płaszcza Marcin dał wszystko. Tak właśnie zaczął on realizować Ewangelię, z którą zetknął się w Italii. Prowadzone tam żywe dyskusje na temat wiary zbliżyły go do nauki Chrystusa. Ujęła Marcina swoim posłannictwem braterstwa i pokoju. Gdy wyszedł spod wpływu ojca, wzorem i oparciem był dla niego ideał Chrystusowego pokoju. Może dlatego właśnie pokochali go Benedyktyni, których hasłem był pokój.
marcin zakonnik
Przemyślenia i życie Ewangelią doprowadziły Marcina do chrztu. Przyjął ten pierwszy sakrament mając 18 lat. Służy jeszcze w armii przez dwa lata, by opuścić ją ostatecznie w 356 r. w okolicach Wormacji. Udał się wówczas do Poitiers by zostać uczniem św. Hilarego. Potem wrócił do rodzinnej Panonii. Udało mu się wtedy nawrócić matkę, ojciec nadal pozostał poganinem. W rodzinnych stronach nie przebywał długo, gdyż stosunki religijne nie były szczególnie zawikłane, mało przykrości (był nawet publicznie biczowany) wraca na Zachód. Przebywa krótko w Mediolanie, a potem osiada jako pustelnik na wysepce Gallinaria niedaleko Genui. Na wiadomość, że biskup Hilary wrócił z wygnania, Marcin wyrusza a spotkanie z nim. Jest rok 360, a w rok później zakłada klasztor, który dał początek życiu zakonnemu w Galii. Jednak Bóg nie chciał dla niego życia monastycznego. Ma względem niego inne plany. Oto umiera w Tours biskup i mieszkańcy chcą, aby na jego miejsce wybrano Marcina. Abo go sprowadzić do miasta muszą użyć podstępu. Jeden z mieszkańców przybywa do niego, prosząc by udał się z nim do jego chorej żony. Pod osłona nocy prowadzi go Az do bram miasta (Tours wzięło swoją nazwę od wież. Najpiękniejsze z nich to dwie wieże katedry św. Kacjana. Opodal wśród innych kryta miedzią kopuła, a na jej szczycie 4,5 m wysokości statua patrona miasta i Francji - Marcina). Tam zażądano, by przyjął pasterzowanie. I tak 4 lipca 370 roku "ów żołnierz co do siły, a mnich według wyboru został biskupem z obowiązku".
marcin pustelnik
Marcin tęskni jednak za ciszą i spokojem, i z tej tęsknoty zrodziło się Marmoutier. Jest to miejsce na prawym brzegu Loary, pełne pieczar, które Marcin przystosował do modlitwy i studium dla grupy swoich uczniów (teraz jest to obszar pod opieką sióstr Sacre-Coeur. Podczas zwiedzania pokazują one grotę "Repos Saint Martin" - Odpoczynek, schronienie św. Marcina). Ostatnie dni jego życia nie są wolne od smutku. Oskarżają go o demokratyzm, prymitywizm oraz wypominają żołdackie pochodzenie. Gdy ma osiemdziesiąt lat wzywają go do Candes, by pogodził mnichów. Dokonuje tego, ale tu opuszczają go siły. Każe położyć się na podłodze, przykryć włosiennicą. Otoczenie płacze i błaga: "Zostań z nami". Więc modli się: "Jeśli jestem potrzebny, Panie, nie waham się cierpieć, bądź wola Twoja". Potem jednak prosi o spokój, bo chciałby "zwrócić wzrok i myśl raczej ku nie bu niż ku ziemi". Umiera 8 listopada 397 r. W Candes w kolegiacie jest napis: "Tu zmarł św. Marcin". Do Candes przybywają tłumy. Poitiers nie może darować Tours, że zabrało im ich Marcina. Mówią więc: "Wzięliście go żywego, to dajcie nam chociaż ciało". Spór nie był rozstrzygnięty aż do następnego dnia. Straż mieli ci z Tours i Poitiers, lecz straż Poitiers zasnęła i jak mówi legenda - ciało wykradziono przez okno i złożono na ubogiej barce, Loara poniosła je do Tours. Biskup wracał do swojej katedry i wiernych. Lecz nie w katedrze miał być jego grób, ale w osobnej bazylice, która została wybudowana w 470 r. W Galii stał się sławny zaraz po śmierci. Wkrótce potem Tours stało się jednym z najbardziej odwiedzanych miast Galii. Do grobu świętego pielgrzymowali już Chlodwik, Klotylda, Chlotar, niemal wszyscy Merowingowie. Już w tych czasach Marcin stał się świętością narodową. Byli tam także Urban II, Karol Mertel, Karol Wielki, Joanna d'Arc i święty Wojciech. W czasie wojen hugenockich bazylika została zniszczona, uratowano tylko część relikwii.
marcin biskup
Chcąc krótko scharakteryzować św. Marcina, należy powiedzieć, że jego dzieła promieniowały duchową kulturą, wydały wielu znakomitych biskupów. Marcin potrafił łączyć życie mnisze z apostołowaniem i pracą misyjną, którą osobiście uprawiał wyprawiając się na Loarę, do Paryża czy Vienny. Marcin był człowiekiem nieugiętym, nia płaszczył się przed możnymi, bogatymi i władcami. Najważniejsze dla niego to wyjście do biednych, samotnych, chorych i opuszczonych. Legendy podają, że napotkał kiedyś trędowatego, którego serdecznie uściskał i ów trędowaty został oczyszczony. Jeszcze inne podania mówią, że będąc biskupem oddał biedakowi swoja tunikę, a sam ubrał się w podartą i zniszczoną odzież ofiarowaną przez diakona owemu żebrakowi. Odznaczał się też wielką pokorą, sprawiedliwością, cierpliwością i gorliwością w modlitwie. Dla siebie był bardzo surowy, ale dla grzeszników pragnących nawrócenia był pełen litości i miłosierdzia. Były mu posłuszne rzeczy martwe, rośliny i stworzenia bezrozumne. Raz miał nawet powiedzieć: "Węże są mi posłuszne, ale ludzie słuchają mnie".
Kult św. Marcina
Kult św. Marcina zataczał coraz szersze kręgi. Przejawiał się on w dziełach literackich (liczne życiorysy). Pojawiają się we Francji liczne miejscowości (700), które wzięły swe nazwy od imienia świętego oraz 3672 parafie dedykowane Marcinowi. Patronalne święto skromnego biskupa i patrona pasterzy rozpoczynał kiedyś adwent. Synod galijski w Manon ustanowił post od 11 listopada (Marcin zmarł wprawdzie 8 listopada, ale pochowano go dopiero trzy dni później i tę datę przyjęto jako dzień św. Marcina). Okres ten kształtował się wtedy na wzór Wielkiego Postu, stąd nazwa Oudragesima Sancti Martini, czyli Czterdziestnica Świętego Marcina. W Polsce to imię znane jest od 12 wieku. I u nas pojawiają się u schyłku średniowiecza kościoły parafialne pod jego wezwaniem. Ich liczba sięga 220. Formularz mszy o św. Marcinie stał się z czasem także wzorcowym formularzem mszy św. dla wyznawców. Marcin uchodził bowiem zawsze za najprzedniejszy wzór tego typu świętości.
Zwyczaje związanie z dniem św. Marcina
W dniu 10 listopada w wigilię św. Marcina, po sutej uczcie, wróżono z kości gęsi, jaka będzie pogoda w zimie. Jakby konkurując we wróżbach z późniejszym kalendarzowo Andrzejem, dawał jeszcze inne sygnały odnośnie nastającej pory roku. Czasem "przyjeżdżał na białym koniu", a jeśli się to nie udało, to i tak sądzono, że ten święty zaczynał zimę. Na zakończenie należałoby dodać, że święty ten występuje w ikonografii najczęściej w scenie dzielenia się płaszczem z biedakiem.
Modlitwa do świętego patrona
Święty Marcinie, którego imię noszę, Patronie mój twojej się opiece w szczególny sposób dzisiaj polecam i proszę Cie, abyś mnie swoim wstawiennictwem przed Bogiem wspierał i ratował we wszystkich potrzebach moich i wyjednał mi łaskę wiernego naśladowania cnót twoich. Spraw to, o drogi mój Patronie, abym Bogu dochował wierności pośród wszelkich przygód tego życia i zasłużył sobie na łaskę szczęśliwej śmierci. Amen.